Magia jedzenia działa na wszystkie dziedziny życia, także na te naukowe. Myślałam, że trudno będzie przebić lutowy weekend integracyjny z psychodietetyki, ale pierwsze egzaminy z dietetyki zdecydowanie pobiły go na głowę. Podróż do Lublina miała być dwudniowa, ale z racji tego, że prawie zawsze, kiedy wyjeżdżam, poznaję moich przyszłych mężów, wycieczka zdecydowanie musiała się przedłużyć do niedzieli. Bardzo trudne kolektywne egzaminy, sztuczki magiczki, Kretek i Myszka, drift na wózku, przemycanie do hotelu i nie wiadomo kto jest głupszy, i gdyby babcia wiedziała… Natomiast mama wiedziała zanim my wszyscy wiedzieliśmy, ale mamy już tak mają. Limit szaleństwa wykorzystany na całą zimę i można teraz spokojnie zapaść w sen, ale przynajmniej można się uśmiechać. A w Lublinie i tak najwspanialszy jest pomnik Marii, która taaak się patrzy.